Jeszcze tydzień do końca roku szkolnego. Właśnie dzisiaj nauczyciele wystawiają oceny końcowe. Cóż,na pewno będzie dwója z Biologii i trójka z Chemii. Pani Smith jeździła długopisem po dzienniku, tylko czekała aż znajdzie się jakaś ofiara do przepytania.Miałam tylko nadzieję że tą ofiarą nie padnę ja,nie dość że mam problemy z nauką to jeszcze z nauczycielami.Jeszcze minuta do dzwonka,patrząc się na wskazówki zegara miałam tylko nadzieję że zaraz zadzwoni dzwonek,który uratuję mnie z tej koszmarnej lekcji WOSu.Pani Smith spojrzała się na zegarek na swoim nadgarstku,westchnęła głośno i powiedziała:- Cóż,za parę minut zadzwoni dzwonek więc nie ma już sensu was pytać.-spojrzała w moją stronę,cała klasa radowała się że pani nas nie spyta,każdy nie miał za dobrych ocen.A w szczególności ja.Moja mama nie była dumna z moich ocen.Czekając na tą ostatnią minutę przed dzwonkiem kątem oka zobaczyłam jak Chelsea pisała coś w zeszycie.Nie mogłam nic przeczytać z jej bazgrołów.Zapadła cisza,ostatnie trzydzieści sekund przed końcem lekcji.W tej chwili weszła pani dyrektor by oznajmić kto może być zagrożony. Wywołała moje nazwisko.Byłam przerażona,zagrożenie z trzech przedmiotów.Musiałam się jakoś ogarnąć,bo przecież jak matka się dowie mnie powiesi,ale muszę być silna.Przecież nie pierwszy raz zdołałam uciec przed nie zdaniem klasy.Właśnie zadzwonił dzwonek. Połowa klasy zaczęła natychmiastowo się pakować i wybiegać do kolejki w szatni.Chelsea i ja wyszłyśmy powolnym krokiem.Miałam zamiar zapytać się jej co pisała w zeszycie.Szłyśmy powoli,więc zebrałam się na odwagę.-Chelsea.
-Tak?
-Mogę wiedzieć co pisałaś w zeszycie?
-A po co ci to?-spojrzała na mnie złośliwie
-No nie wiem,chciałabym wiedzieć.
Westchnęła.-Słuchaj Ellie to że jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami nie oznacza że muszę Ci wszystko mówić prawda?
-Ale dlaczego to ukrywasz?!-powiedziałam z lekką ironią.
-Nic nie ukrywam,po prostu nie chcę o tym gadać i tyle.Przepraszam Cię,ale muszę wracać do domu.Pa,Ellie. - I tak zostawiła mnie samą. Nie miałam innego wyjścia, musiałam wracać sama.Zabrałam kurtkę i wybiegłam ze szkoły,cóż to ostatni tydzień.Wracając zastanawiałam się dlaczego Chelsea coś przede mną ukrywa,zawsze mówiłyśmy sobie wszystko.Po jakichś piętnastu minutach byłam w domu, wchodząc przez drzwi frontowe usłyszałam głos Todda.
-Dlaczego tak długo?Czekałem z obiadem.-spojrzał na mnie z miną jakbym mu coś zrobiła.
-Nie zawsze będę na czas,a obiad mogę se przecież odgrzać.Nie musisz przecież podnosić tonu na mnie o byle co.
-Jak byś chciała wiedzieć to jak mamy nie ma to ja muszę się Tobą zajmować.
-Śmieszny jesteś. Słuchaj nie jesteś moim ojcem by mi matkować.Idę do siebie.-po tych mocnych dla niego słowach wbiegłam do swojego pokoju, trzasnęłam drzwiami i rzuciłam plecak na ziemię. Kim on jest ? Co to za facet ? On nie będzie mi mówił co mam robić ! Nie jest moim ojcem i niech sobie nie myśli że mi go zastąpi. Nikt nie zastąpi mi mojego ojca.On był niepowtarzalny. Siedząc tak na parapecie i patrząc w ciemne niebo zrozumiałam że moje życia w połowie nie ma sensu. Tak , czy siak musiałam coś z tym zrobić. Jak Todd wyjechał do pracy po moją mamę wyjęłam tabletki nasenne i połknęłam dwie.Ale nie wystarczyło mi to by się wyluzować.Zeszłam na dół do kuchni i znalazłam leżącą na blacie wódkę. Podniosłam ją i wbiegłam do siebie do pokoju.Usiadłam na ziemi pijąc głębokie łyki gorzkiej wódki. Będąc w lekkim odpływie , zaczęło mi się kręcić w głowie. Wstając przewracałam się na wszystkie strony.Było mi nie dobrze, wbiegłam więc do łazienki i wlałam wody do wanny,by się wykąpać. Obmyłam se twarz wodą nad zlewem,podobno to pomaga. Gdy wanna była gotowa, weszłam do niej w koszuli nocnej , którą w między czasie ubrałam.Oparłam głowę o krawężnik wanny,zaczęłam zasypiać.Wszystko dookoła zrobiło się zamazane i widziałam tylko plamy.Słysząc od kluczanie drzwi frontowych spojrzałam odruchowo w lewo , po czym zemdlałam.Mój brat wrócił ze szkoły.Odkładając plecak na ziemię otworzył lodówkę i wyjął z niej kartonik z sokiem pomarańczowym,wziął trzy duże łyki.Odłożył ją na miejsce i krzyknął :-Ellie!Jestem już!- nie słyszałam go. -Ellie?Ellie odezwij się!!!-przestraszony wbiegł do mojego pokoju, nie było mnie w nim więc wszedł do łazienki i zobaczył mnie nieruchomą w wannie.
-Shit!- Podniósł mnie i położył na łóżku, sprawdzał czy oddycham. Na łóżku zobaczył środki odurzające i butelkę po wódce. Połowa wylała się na dywan,było czuć alkohol. Wyjął z kieszeni komórkę i zadzwonił do mamy. Gdy ta odebrała powiedział jej że jest już w domu,po czym się rozłączył.Po chwili obudziłam się,delikatnie otworzyłam oczy,po czterdziestu sekundach byłam już tak jakby "trzeźwa" , spojrzałam na rozzłoszczonego brata.Wiedziałam że zaraz mi się oberwie..
-Odwaliło ci już totalnie.
Skierowałam wzrok w innym kierunku.
-Słuchaj ty mnie,nie wiem co Ci odbiło,ale nie rób tego więcej. Wiesz że możesz mogłaś się zachłysnąć wodą!?Pytam się do cholery?!
-Wiem!Ale Ty niczego nie rozumiesz...Ja mam dość takiego życia!Cały czas ten frajer mówi mi co mam robić a jeszcze mam problemy w szkole! Myślałam że to mi pomoże.. To zawsze pomaga...
-Nie mam do Ciebie siły wiesz..?
-Słuchaj,wiem że robię źle , ale tylko to mi pomaga..Odpływanie, czuję się wtedy jakby to był inny świat,nie przeszkadza mi to , bo wiem że wtedy nic mi nie grozi..
-Jesteś moją małą siostrzyczką i nie chcę byś cierpiała...
-Ale ja nie cierpię..
-Uciekasz od rzeczywistości!
-Wiesz,mam dość! Wychodzę.
-Nigdzie nie idziesz!-złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.Spojrzał mi głęboko w oczy.-Rozumiem że się boisz..Ale pamiętaj że jestem przy Tobie,ale to nie rozwiązuje problemu,tylko od nich ucieka,ale one nadal są.
-Wiem o tym.Tylko to mnie już przerasta..
-Ellie..opanuj się z tym.
-Eh,dobra.Ale nic nie mów mamie.Obiecujesz?-spojrzałam na niego.
-Obiecuję.-Przytulił mnie mocno do siebie, takiego brata to ja rozumiem.Od małego byliśmy sobie bliscy,ale nie wiedziałam że aż tak.Minęła godzina,Kevin oglądał mecz w telewizji a ja czytałam magazyn. Weszła mama z Toddem. Wyglądali na szczęśliwych,ale takie widoki mnie aż mdlą.On nie był moim tatą..Tatę mam jednego i dobrze o tym wiem. Ale on myślał inaczej.Miałam go gdzieś. Szczerze nie obchodziło mnie to gdzie on pracuję,jaką miał przeszłość.Patrząc jak się miziają , pomyślałam że pójdę do siebie, a więc tak zrobiłam. Idąc po schodach zrobiło mi się słabo,utrzymałam jednak równowagę. Będąc przed drzwiami spojrzałam na klamkę,była zamazana..Chciałam za nią złapać,ale zemdlałam...
Rozdział pierwszy zakończony...
Pierwszy rozdział mega . Oby następne były równie dobre , trzymaj się .
OdpowiedzUsuńBoskie ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny pierwszy rozdział < 33 Wydaje mi się , że napisanie tego świetnie podziałało na twoją psychike.Mylę się?Zielona.
OdpowiedzUsuńExtraaa, ty to masz talent do pisania!! Będzie ok ;) buziaki ;** Agusia <3
OdpowiedzUsuń