Leżałam tam nie przytomna jakąś godzinę.Mój brat właśnie szedł do swojego pokoju,spojrzał w dół i zobaczył mnie leżącą na ziemi.Pierwsze co przyszło mu do głowy,to żeby zawołać mamę,ale sam nie był do końca pewny,bał się że mogło mi się coś stać poważnego.Jak upadłam uderzyłam głową o twardą podłogę.Pomyślał że dostałam wstrząśnienia mózgu,wstał i zbiegł na dół.Parę razy z pośpiechu się potknął.Mój dom składał się z głównego wejścia,wchodząc był długi korytarz,po lewej stronie kuchnia a po prawej salon.Na końcu korytarza można znaleźć małą łazienkę,oraz drzwi prowadzące na dół do piwnicy.Spoglądając przed siebie można zauważyć drzwi,które prowadzą do ogródka pełnego kwiatów i drzew,które mój ojciec tam zasadził.Byłam mała,pomagałam mu w tym.Nie zapomnę tego gdy złapał mnie za moje małe rączki i posadził na huśtawce,swoimi dłońmi huśtał mnie wysoko.Czułam się wtedy jak w jakiejś bajce,dookoła śpiewały ptaki,wiatr powiewał delikatnie moimi włosami na różne strony.Moje policzki były różowe,uśmiech zawsze szczery.Tata powiedział żebym się trzymała bo inaczej spadnę.Trzymałam się mocno,nie chciałam puścić,myślałam że to sen,lecz to wszystko było na jawie.Chciałam żeby to nigdy nie mijało.Zawsze z tatą następnie piliśmy zimną lemoniadę,pomagał mi zawsze zasadzić te pomarańczowe kwiatki.Ostatniego dnia życia mojego ojca złapał mnie za rękę i powiedział : "Ellie,kwiatuszku.Chodźby nie wiem co się stało pamiętaj kim jesteś.Jesteś moją małą córeczką i nie zapominaj o tym. " Następnego ranka chciałam pobawić się z tatą w ogrodzie,weszłam moimi małymi stópkami po tych schodach,wskoczyłam do łóżka i mówiłam :"Tato!Słońce świeci,obudź się i chodź się pobawić..."Nie odpowiedział mi,zawołałam mamę i wezwała pogotowie.Dowiedziałam się że mój ojciec dostał zawału dwie minuty przed moim przyjściem.Pojechałyśmy do szpitala,płakałam.Nie chciałam by mój ojciec umarł.Nie teraz,potrzebowałam go.Wtuliłam się w niego a on powiedział jak bardzo mnie kocha.Przychodziłam codziennie do taty.Lecz na marne,mój ojciec zmarł.Na pogrzebie powtarzałam sobie:Tatku,kocham Cię tak bardzo na zawsze.Nie chciałam by go zakopali.Był dla mnie wszystkim co miałam.Wracając do domu,schody były szerokie,potem idąc prosto po lewej stronie jest łazienka,na końcu korytarza po prawej mój pokój,a po lewej pokój brata, na samym końcu przed sobą,pokój rodziców.Mój brat wbiegł do salonu.-Mamo!Ellie jest nie przytomna!
-Co?-wszyscy przybiegli do góry, położyli mnie na łóżku i czekali aż się obudzę. Minęła godzina,powoli zaczęłam odzyskiwać przytomność.Widziałam że mama jest zła,zacisnęła zęby.Nie chciałam jej rozzłościć.Ale jestem tylko dzieckiem z problemami.Jak każdy,ale moje były zbyt trudne.Wiedziałam że mama zacznie zaraz to swoje wielkie "pouczanie". -Co Ci znowu przyszło do głowy!?
-Co znowu? Nic,źle się poczułam i tyle.
-Dziwne że Ty jakoś codziennie źle się czujesz,wszyscy robią dla Ciebie a Ty nic!
-Wszyscy?!A co Ty zrobiłaś dla mnie!?Po śmierci ojca znalazłaś se tego frajera by nie czuć się sama,ale nigdy nie zrobiłaś nic dla mnie!
-On dla Ciebie dużo robi!
-ON!?ON nie jest moim ojcem i nie proszę go o to!Mam go w dupie!
-Mam Cię już dość,troszczymy się o Ciebie a Ty nic!
Mój brat doszedł do tej dyskusji.-Mamo,Ellie ma rację,nie widzisz świata poza Toddem a Ellie potrzebuję Twojego wsparcia.Jest zagrożona.
-Co?!Znowu!?Ellie kurde!Mam dość tych zagrożeń,weź Ty się w garść i się ucz a nie !
-Ale mamo...
-Żadne ale , wychodzę z Toddem,żegnam.-Mama trzasnęła drzwiami.
Byłam zła,rzuciłam jej zdjęciem o ścianę. Nie mogłam uwierzyć że nie jestem dla niej ważna,tylko ten zasrany Todd.Ona to ma tupet..Chciałam umrzeć...właśnie teraz.
-Słuchaj..
-Nie mam ochoty gadać,wychodzę.Pa.-Po czym wyszłam z pokoju,nawet nie chciałam rozmawiać z moim bratem,a to dla mnie nowość.Zawsze razem rozmawialiśmy,ale teraz nawet nie miałam siły.Chciałam uciec od rzeczywistości,poszłam więc do ogrodu mojego ojca.Usiadłam na starej huśtawce,była już zardzewiała, nie pamiętam kiedy ostatnio na niej się bujałam,ale miałam nadzieję że jeszcze mnie utrzyma.Odepchnęłam się nogą i rozbujałam wysoko,tak jak wtedy mnie mój kochany,tata.Chciałam wyżej, i wyżej , i wyżej.Wpadłam w trans,zamknęłam oczy i zobaczyłam tam małą Ellie z ojcem w ogrodzie bawiących się w księżniczkę.Mój tata przebrał mnie i był królem,a ja królową.Poczułam jak łza leci mi po poliku.Huśtawka się zatrzymała,siedziałam tam przez dłuższą chwilę.Płakałam,właśnie teraz.Otarłam łzy rękawem swetra,dostałam kataru.Usłyszałam że dzwoni telefon w mojej kieszeni więc odebrałam,usłyszałam głos Chelsea. -Hej,co robisz?
-Teraz?Użalam się nad sobą,a co?
-Nie nic,po prostu tak pytam,chciałabyś ze mną przejść się do knajpki Ell Jonson?
-No dobra,spotkamy się na miejscu,pa.-Po czym się rozłączyłam,musiałam wyjść z doła i to była okazja by się dowiedzieć co pisała Chelsea. Więc ruszyłam,po jakichś trzydziestu minutach byłam na miejscu,Chelsea była już w środku,weszłam więc i usiadłam koło niej.Z kuchni było czuć piękne zapachy różnorakiego jedzenia.Ja i Chelsea zawsze zamawiamy pączki z lukrem więc dla nas to normalne.Chelsea zaczęła rozmowę.-Czemu się użalałaś?
-Wiesz,wróciły myśli ze starych czasów.
-Ah..żyjesz przeszłością.
-Możliwe,dobra po co chciałaś się spotkać?
-A tak sobie,na plotki.Bo wiesz dowiedziałam się dość dużo.
-Mianowicie.
-Wiesz,bo podobno Abby jest zakochana w Twoim braciszku.-posłała mi diabelski uśmieszek.
-Coś ty?
-Na serio.-I tak rozmawiałyśmy, po pewnym czasie,weszła Abby ( mój odwieczny wróg i najgłupsza dziewczyna w szkole )
-Hej,widzę że nadal jecie te pączki .
-Spadaj.-powiedziałam z lekką ironią
-Hm,według mnie będziecie grube.
Chelsea się włączyła.-Abby możesz iść bo zasłaniasz mądre osoby.
-Żałosne jesteście.-Nareszcie paszczur polazł. Cóż, po jakimś Chelsea też poszła, a ja nadal nie wiem co pisała w zeszycie.Więc wyszłam,szłam sama,było ciemno.Jakoś tak 21-22 coś koło tego.Weszłam do metra,byłam sama.Bałam się.Z oddali usłyszałam tupanie.. I jak zwykle wpadłam w kłopoty...
Świetne , życzę dalej takiego pisania ;* ♥
OdpowiedzUsuńPłakałam jak to czytałam ! Świetne! już nie moge się doczekaać ciągu dalszego ;* Agaa <3
OdpowiedzUsuń